Moje życie jest do dupu. Mój jedyny brat wyjechał do Sydney by zamieszkać z przyjaciółmi i chodzić tam do szkoły. Nie widziałam bo już 2 lata...Ale nie mam mu tego za źle. Czasem dostałam od niego list...
Rodzice go puścili w świat kiedy miał 16 lat. A ja? Ja musiałam siedzieć w jednym domu z rodzicami którzy i tak nie zwracali na mnie uwagi. Nie miałam przyjaciół bo...No właśnie...bo byłam inna? Miałam czerwone włosy i co? Każdy brał mnie za jakiegoś ćpuna czy wariatkę. Pewnego dnia rodzice oznajmili mi że się przeprowadzają do Anglii...niby wszystko super, ale jest także jeden malutki haczyk. Ja zostaje. Przecież nie mam 18 lat...No właśnie i wtedy powiedzieli mi że mam zamieszkać w domu dziecka..albo jechać do Sydney, do brata. Oczywiście wybrałam tą drugą opcję. Bałam się bo nie widziałam brata od 2 lat. No ale mówi się trudno. Za 5 miesiecy mają być już wakacje. Moje życie do tej pory było puste. Nie wiedziałam że jeden wyjazd tak dużo w nim zmieni....
Krótki prolog....ale cóż. Starałam się. Kolejne rozdziały będą dłuższe mam nadzieję.
Pozdrawiam
Bloody
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz